Mt.Rinjani 3726m pięknych widoków i piekielnego wyzwania

Wspinaczka na Mt. Rinjani- drugi największy wulkan w Indonezji do najłatwiejszych nie należy.

Zobaczyłam zdjęcia w internecie i widoki mnie urzekły! Magia! Chmury, przestrzeń. Zabrałam się za układanie wyjazdu. W 2 tygodnie chcemy zobaczyć 4 wyspy w tym koniecznie trekking na aktywny wulkan. Byliśmy 3.10.2015. Dokładnie miesiąc później 4.11.2015 wulkan wybucha, a lotnisko na bali zostaje zamknięte dla ruchu powietrznego. 692  loty odwołane. Po prostu szczęsciary.

Z hotelu z Sengiggi zabrał nas mały busik, w którym była już para ze Szwajcarii, 3 Osoby z Chin i Indonezyjczyk z Japonii. Przed wyprawą zjedliśmy porządne śniadanko i popiliśmy kawą z Lomboku. Około południa dojechaliśmy do oficjalnej bazy gdzie zostawiliśmy ciężki bagaż i zabraliśmy to co najbardziej będzie potrzebne w czasie wspinaczki. Hej przygodo!

Nic nie zapowiadało długiej wspinaczki. Początkowo szlak prowadził przez wioskę, później piaszczystą ścieżką przez las aby ostatecznie wyjść na pola z wysuszoną trawą, gdzie ktoś ambitnie wypalił sporą część terenu. Widok na wulkan był imponujący. Czubek gdzieś ukryty w chmurach, a my czujemy się tacy malutcy…po 1,5 h trekkingu po mini sawannie w końcu doczekaliśmy się na pierwszy postój i gorący posiłek. Makaron z zupki chińskiej, jajko, cebula, ząbek czosnku, ogórek, pomidor, papryczki chili. A na deser sałatka z ananasa. Nie było osoby, która by nie oddała pustego talerza. Przewodnik, żeby podnieść morale powiedział nam że czeka nas jeszcze 3h trekkingu. w rzeczywistości było 5h.

Bali - Lombok 10.2015 588

Bali'Lombok 014

Bali'Lombok 016

Złapaliśmy chwilę oddechu i w drogę. Ostre słońce przykryły chmury. Powietrze zrobiło się jakby chłodniejsze, lekki wiatr ochładzał i lekko popychał do przodu. Powoli zaczynała się wspinaczka. Początkowo łagodnie, a później coraz bardziej stromo. kamienie, konary raz utrudniały a raz pomagały. Po 3 h wspinaczki widzieliśmy już miejsce, gdzie będziemy nocować. Humory zaczęły nam dopisywać. Ludzie zaczęli podśpiewywać piosenki, albo robić sobie zdjęcia na tle Rinjani. Było wesoło do momentu kiedy zobaczyliśmy ostatni ok 1h odcinek Prawie pionowo w górę. Sypki piasek i głazy nie były dla nas łaskawe. Po 3, 4 kroczkach trzeba złapać oddech. postać chwilę i znowu kilka drobnych kroków, łyk wody odpoczynek. Co niektórzy przymaszerowali z kijem. Wspierając pokonywali jakby szybciej kolejne dystanse. Zaprawieni w bojach współuczestnicy wycieczki podchodzili pod górę jakby strome zbocze nie sprawiało im żadnej trudności. Jak to możliwe, jak oni to robią?! Mięśnie się buntują. Nogi staja się z ołowiu. Jeszcze chwila. I już będziemy wpatrywać się w gwiazdy i osady położone w dole…

 

W końcu tuż przed zachodem słońca dotarliśmy na miejsce. Czerwona ognista kula chyliła się ku zachodowi

Bali - Lombok 10.2015 610 Bali - Lombok 10.2015 615

Bali - Lombok 10.2015 620

Z każdą chwilą zaczęło się robić chłodniej. Przed chwilą upał, a teraz najchętniej wskoczyłabym do gorącego jacuzzi. Zimny wiatr wydawał się jeszcze bardziej zimniejszy. Nawet mroźny. na górze ochłodziło się do 5 stopni. Spodenki zostały zamienione na legginsy, na bose stopy 2 pary skarpetek i buty trekkingowe a t shirt na 4 warstwy ubrań plus kurtka, szalik… dalej zimno… zupa za jakieś 20 min, wiatr targa żółtym namiotem. A mama odkręca buteleczkę z żubróweczką! Ach zbawca! Za zdobytą bazę! Na zdrowie! I za zdobyte kolejne szczyty! Po chwili mamy zupkę. Ach jak takie rzeczy docenia się na wyprawach. Zimno, twardo, brak łóżka, brak bieżącej wody, brak toalety. Dobrze że to tylko 2 dni. Uwielbiam takie wyprawy, ale podświadomie cieszę się, że to wszystko jest na chwilę. Usypiamy bo o 3 nad ranem atakujemy szczyt. 3h wspinania by zobaczyć wschód słońca. Otaczające nas góry i spokojny ocean w oddali.

Bali - Lombok 10.2015 640

Wiatr wzmaga na sile. Wcale to nie pomaga, jest mroźno. wspinaczka na początku łatwa zmienia się w ścianę płaczu. Dosłownie. Pionowo w górę, żwir na głębokość 40 cm, noga wpada i obsuwa się. I tak cała grupa zwalnia tępa. Chwytamy się głazów i próbujemy podciągać na rękach. kamienie wpadają do buta. Na darmo je wyciągać. Za kilka kroków kolejne wpadają. Jakaś Chinka odwraca się i schodzi do swojej bazy. Nie chce już próbować. Ale przecież zaczęliśmy dopiero, jak to? Podajemy sobie ręce i na raz, na dwa kolejny krok. Pomalutku zrobiliśmy już 10m. jeszcze kilkanaście i za chwilę widać twarda ścieżkę. Łyk wody, w dole widać światła a na niebie pięknie mocno świecące gwiazdy, i droga mleczna! Taka wyraźna! Tysiące gwiazd! i Sierp księżyca który nieśmiało oświetla nam drogę…

Bali - Lombok 10.2015 667

Bali'Lombok 088

Bali - Lombok 10.2015 696

Bali'Lombok 067

Bali'Lombok 123

Bali'Lombok 093

Bali'Lombok 136

Bali - Lombok 10.2015 738

I tak pomału zdobywamy wulkan. W końcu udało się! Własnym tempem, wspierając się nawzajem, pokonując własne słabości oglądamy upragniony wschód słońca na Mt. Rinjani.

Respekt dla ludzi którzy tu pracują, którzy na tę górę wchodzą co 2 -4 dni. Często dźwigając na swoich ramionach po 20- 30 kilo sprzętu, prowiantu itp. i mając na swoich stopach tylko skromne sandałki albo piankowe japonki. A w nocy okrywają się lekkim kocykiem i zdobywają szczyt.


Climbing Mt. Rinjani- 2 largest volcano in Indonesia to be not easy.
I saw the pictures on the internet and views enchanted me! Magic! I need to be there! In two weeks we want to see 4 islands including trekking on active volcano.

We have been there on 03.10.2015. Exactly one month later 04/11/2015 volcano erupt, and the airport Depensar in Bali is closed to air traffic. 692 flights canceled. We are simply lucky ladies.

From the hotel Sengiggi  a little minibus took us to small restaurant. We have met couple from Switzerland, 3 persons from China and Indonesian guy from Japan. Before the expedition we had breakfast and Luwak coffee. At noon we arrived at the official base where we left heavy luggage and took most important things. Hellooo adventure!
No one knows how long we will climb. We were walking from village, through the forest, field with dried grass, where someone fired ambitiously large part of the area. The view of the volcano was impressive. The tip of volcano somewhere hidden in the clouds, make us feel those tiny … after 1.5 hours of trekking we had our first stop and a hot meal. Chinese noodles with soup, egg, onion, clove of garlic, cucumber, tomato, chilli peppers. And for dessert  pineapple salad. Guide told us that we still have 3 hours of trekking. In fact it was 5h.
We caught a moment of breath and in the way. Clouds covered the sun. The air become cooler. After 3 hours of climbing we have already seen a place where we’ll be staying. We were already in good mood. People began to sing a song, or take pictures with Rinjani. Last part become harder . Loose sand and stones were not gracious to us. After 3, 4 steps we need to catch our breath. And again a few small steps, a sip of water rest.  Other people did the same. But few of them were walking so easly. How is it possible, how they do it ?! Muscles are so painfull. Legs become heavy.
In the end, just before sunset we got there. The red fireball was hiding behind clouds.
Every moment is getting colder. Soon it was only 5 degrees. Shorts were converted into leggings, on bare feet we put 2 pairs of socks and hiking boots and on t-shirt 4 layers of clothing plus a jacket, scarf. Soup will be ready in 20 min. Mum unscrews bottle of żubrówka! Polish speciality! For our luck! Be happy! For tommorow! After a while we had soup. And better humor after żubrówka 🙂 .

Cold, hard floor, no running water, no toilets. Well it was only 2 days. I love this expedition, but also I’m glad that it’s all for a while. We went sleep quite early, because at 3am we attack the summit. 3 hours climbing to see sunrise. The surrounding mountains and tranquil ocean.
The wind increases in strength. This does not help, Climbing at the beginning easy- changed. Literally. Vertically wall, gravel to a depth of 40 cm, leg falls and slipping out. Stones fall into the shoe. Some Chinese woman turns around and goes down to her base. I do want to try. Slowly step by step.  Slowly we did 10m. Few more steps and in a moment we will see the hard path. A sip of water, at the bottom we will see the light and on the sky beautifully tight glowing stars, and the Milky Way! Such a great view! Thousands of stars! And the moon illuminates our path so lovely…
And so, slowly gaining volcano. Finally we did it! Never give up! Take your own speed and you will do it!

Respect for the people who work here, and on top of that come every 2 -4 days. Often carrying on their shoulders the 20- 30 kilos of equipment, lunches, etc. and having my feet only modest foam sandals or flip-flops.

Bali'Lombok 201

Reklamy
Categories: Moja historia | Tagi: , | Dodaj komentarz

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: