Business is salt of life

Kazdy ze straganow to unikatowa kompozycja. Jest to sztuka uliczna.

Ozywiane nad ranem i znikajace wieczorem. Wprost na ulicy handluje sie towarami

pierwszej potrzeby. Sprzedawca potrafi jednym gestem zachecic do podziwiania i zakupienia towaru.

Woda kokosowa. Ciezkie zielone kokosy usawione w piramide. Kiedy przychodzi klient, sprzedawca

sprawnym ruchem siega po orzecha i blzczacym ostrym tasakiem ucina koncowke , wkladajac rurke

do srodka. Wypite kokosy usypuja sie tuz obok. Wiekim hitem sa soki owocowe. Handlarz obok

ustawil wielka maszyne na drewnianym stole. Annanasy, slodkie lemonki czy pomarancze konkuruja

o wzgledy kupujacych. Ostatecznie gdy nie mozna sie zdecydowac, sprzedawca tworzy owocowy

mix. Szybko i prosto. Na miejscu dostaje w przezroczystej szklance. Na wynos to woreczek zwiazany

mocnym zoltym sznurkiem.

Na ulicy panuje ruch. To co lsni lepiej sie sprzedaje. Sprzedawcy poleruja metalowe branzoletki,

plastikowe pierscionki ze sztucznym kamczkiem ustawione kolorstycznie. Polyskuja w sloncu i

zapraszaja do kupna. W koncu ktos o nie zadbal. NIe moga byc bezwartosciowe. Na ulicy wygladaja

ladnie. Uczuciami jakimi darza handlarze swoje przedmioty moga sprawic ze kazdy bedzie chcial

nabyc cokolwiek. Czego ci potrzeba? Chcesz przymierzyc? Uliczni sprzedawcy nigdy nie przepuszcza

okazji do zagadania. Nawet po zakupie probuja jeszcze zaoferowac cos co moze sie przdac

kupujacemu.

Najbardziej nieustepliwi sa mlodzi chlopcy. Ktorzy maja ambicje sprzedac jak najwiecej i jak

najszybciej. Nie odpuszczaja szybko. Gleboko patrza w oczy i prosza o kupienie drobiazgu

badz wrzucenie monety dla boga ktorego przyniesli w koszyczku. Na zmiane patrza w twarze

przechodzacych ludzi. Indyjski handel to talent. Trzeba umiec sie uniesc na fali indyjskiego handlu.

Sprzedaz zapewnia przetwanie. Najlepiej widac to w pociagach. Lokalni sprzedawcy wskakuja do

srodka. Hindus przejezdzajac tysiace kilometrow i spedzajac dziesiatki godzin w pociagu nie musi

isc do sklepu. To sklep przychodzi do niego. Jedzenie, ciastka, slodkie napoje, swieze soki, chipsy,

przekaski, dmuchane poduszki, wszystko jest dostepne co przydaje sie w podrozy.

Nie ma podzialu na wagony. Indyjscy hanlarze perfekcyjnie opanowuja caly sklad. Glosnym

nawolywaniem zaznaczaja swoja obecnosc. Zdarza sie ze pociag rusza a oni jada z name do

nastepnej stacji oddalonej o pol godziny drogi. Tam wysiadajac lapia kolejny, powrotny pociag ze

stacji B do stacji A.

W indiach kiedy nie ma sie zawodu odziedziczonego po rodzinie. Zawod poprostu trzeba sobie

stworzyc. W grupie miliarda osob latwo zagubic sie w masie. Kazdy ma potrzebe bycia potrzebnym.

Posiadania celu dla ktorego wstaje wczesnie rano i powrotu poznym popoludniem. Nadanie

swojemu istnieniu sensu jest wartoscia sama w sobie. Kto nie musi zebrac na ulicy i blagac o datki

ten moze spac spokojnie. Kazdy pracujacy ma dodatkowa motywacje. Nie chce skonczyc na ulicy.

Wiec jego zmagania ze sprzedaza nie maleja. Dlatego te targowanie to nieodloczny element

towarzyszacy sprzedazy. Kupujacy upatruje oszczednosci tam gdzie sprzedawca zysku. Nie rzadko

wymieniane sa dialogi na temat jakosci towaru. By pod koniec wynegosjowac satysfakcjonujaca

cene.

 ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek

Reklamy
Categories: Moja historia | 2 komentarze

Zobacz wpisy

2 thoughts on “Business is salt of life

  1. ed

    Jakbym tu był… 🙂 Pierścionek poproszę , z „duszą” zamiast oczka.

  2. cudne zdjęcia! troszkę przypomina mi to Kenię… szczegolnie ustawione w piramide owoce i warzywa 😉 tam też to praktykowali!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: