New accomodation… and the same amazing panorama….

Zmienilam mieszkanie. Jest to 4 zmiana w przeciagu 3 miesiecy. I 2 zmiana mieszkania. Nie przeprowadzialam sie daleko. Ta sama dzielnica Udaipuru- Bhupalpura. Przy glownej ulicy, przecinajacej miasto, ale jednak troche na uboczu sprawia, ze jest spokojnie wieczorem. Moja komnata jest na 4 pietrze. Winda jest, ale w umowie poprosili nie korzystac z niej. Pozatym zamykaja ja na klucz, w razie gdyby ktos przypadkiem chcial sie przejechac. Nie kusilo mnie chociaz troche zeby z niej kozystac, bo dosc reuralnym problemem w dzielnicy jest przerwa w dostawie pradu. Nie dlugo. Tak na 10 – 15 min… Z moim szczesciem trafie dokladnie wtedy kiedy nie bedzie zasilenia 🙂

Do pokoju prowadzi traras, zaraz jak sie wyjdzie z klatki schodowej. Dlugi na 20 metrow, szeroki na 4. Wylozony malymi, bialymi kafelkami, gdzieniegdzie wzor kwiatka. Trzeba otworzy 2 pary drzwi, zeby dostac sie do srodka. Pokoj jest dosc duzy. Kwadratowy 🙂 5x5m. Glownym punktem jest wielkie lozko – tak zwane king size. 2 osobowe… traktuje je jako stol miejsce do czytania, garderobe… w pokoju jest lazienka. Oddzielona kolejnymi, brazowymi drzwiami, zamynanymi za skobel z obydwoch stron. Mozna powiedziec ze laczy style mieszane. Swiatowo- indyjski. Ubikacja iscie europejska natomiast prysznic to dwie baterie na wysokosci metra od ziemi. Potrzeba wiadra by polaczyc ciepla wode z zimna.

Z samego rana, tak kolo 5 nad ranem, kiedy budze sie do pracy jest cisza. Tylko papugi slychac i lekki szum miasta… Kiedy slonce wznosi sie nad gorami i cieplo oswietla dachy domow swoim rozowo- czerwonym swiatlem miasto ozywia sie. Moto riksze zaczynaja kursowac po ulicy, coraz czesciej i glosniej slychac dzwieki klaksonow. Co kilkanascie minut slysze budziki, ktorych dziwek dobiega z roznych okien. Dopelnieniem poranka, jest pan z warzywami, ktory przechodzac w zdloz ulicy pcha oglomny blat na kolach, na ktorym trzyma ogory, pomidory, cebule i kilka innych zielonych warzyw – glosno nawoluje do zakopow. Czasami uzywa mini klaksonu lub dzwoneczka, jednak jego glos jest na tyle dosnosny i specyficzny, ze nie potrzebuje wspomaaczy…

Ulica ozyla. Podnosza sie metalowe kurtyny. Sprzedawcy poleruja szmatka blaty stolow, na ktorych przez caly dzien bedzie wymiana, towaru za rupiee. Na stolac trzymaja plastikowe sloje, a w nich gumy, slodycze, cukierki. Nie sposob sie oprzec kiedy ide tam tylko po chleb… Czesto proaktykowanym sposobem jest wydawanie slodkich wafelkow, cukierkow, czekoladek lub gum do zucia jesli sprzedawca nie ma reszty. Chodzi tu o 1, 2 ,5 rupiee. Czasem i 10 zabraknie. Wtedy z usmiechem wydaje np 2 paczki mietowych orbit. I kazdy jest zadowolony. Kilkanascie metrow od mojego domku jest moje ulubione stanowisko. Stanowisko sniadaniowe:) Juz od 7 rano mozna zaopatrzyc sie w samosy, kaciori lub zlota pohe.  Samosy to cos na ksztalt smazonych, trojkanych pierozkow z warzywnym nadzieniem w srodku. Kaciori to okragle pileczki, rowniez smazone – mozliwe ze z tego samego ciasta, ale mniej nadzinia w srodku. Poha natomiast to dla mnie rodzaj kaszy, bardzo lekkiej, wygladem przypominajacym ryz. W smaku delikatna, czasem przyprawiana na ostro, dla kazdego na dobry poczatek dnia. Wszystko swieze i smaczne. Jedna porcja pohy mozna zaspokoic glod. Koszt 10 rupee. Czyli na nasze 50 groszy…. za porcje pohy, 2 samosy i kaciori – 34 rupie… 1,5zl… i sniadnie z glowy.

Mozna zamawiac na 2 sposoby. Na miejscu i na wynos. Na miejscu podaja na srebrnych kartonowych talerzykach, czasem rozgniataja i polewaja kurd- czyli skwaszonym mlekiem. Posypuja czerwonym chili i kilkoma innymi przyprawami. Na wynos – zapakowuja w gazety. DO samosow dolaczaja jeszcze zmazone zielone chili, posypane gruba sola. Nic nie ma prawa wypasc, czy wydostac sie z takiej indyjskiej gazety. Dodatkowym plusem jest ze w gazete wsiaka tluszcz wiec mozna bezkarnie zjesc wiecej 🙂

ObrazekObrazekI changed the apartment. It is a 4 change within 3 months. 2 change the flat. Not moved far. The same district Udaipuru- Bhupalpura. At the main street, crossing the city, but still a little off the beaten track makes a quiet evening. My room is on the 4th floor. The elevator is, but the contract does not allowed to use it. Besides they close it with a key, in case someone accidentally wanted a ride. I was tempted not to use it, because quitehudge problem in the district  is a break in electic power. Not long. So for 10 – 15 minutes … with my luck I will stuck in lift for sure.

Taras 20 meters long, wide on the 4th lined lower case, has white tiles, here and there a flower pattern. You have to open 2 doors, to get inside. The room is quite large. 🙂 5x5m square. The main point is the big bed – the so-called king. bed.
In the morning,  5am when I wake up for work is silence. Only parrots can hear the noise of the city. Moto rickshaws begin to run down the street, more and more often and can hear sounds louder horns. What I hear several minutes alarm clocks, whose coming from different windows.

Street alive. Metal curtain rise. Sellers polishing cloth tops of tables, on whose throughout the day will exchange, goods for rupiee. No way not resist when I go there just for the bread …  breakfast area from 7 am you can stock up on samosas, kaciori or gold Pohe. Samosas is shape fried, triangle dumplings stuffed with vegetables inside. Kaciori a round ball, also fried – possible with the same cake but less filing inside. Poha for me a kind of porridge, very light in appearance resembling rice. The taste is delicate, sometimes seasoned spicy, for every good start to the day. All fresh and tasty. One serving pohy can cater to hunger. The cost of a 10 rupee. So for our 50 cents …. for portions pohy, 2 samosas and kaciori – 34 rupees.

You can to order in 2 ways. On the site and take. Provide on-site on silver plates, cardboard, sometimes pounding and water kurd or milk. Sprinkle with red chili and several other spices. Take away- roll in the newspaper. Nothing is falling out, or get out of the Indian newspaper. An additional advantage is that in the newspaper to soak into fat so you can eat with impunity for more 🙂

Obrazek

 

Reklamy
Categories: Moja historia | Tagi: , , | 1 komentarz

Zobacz wpisy

One thought on “New accomodation… and the same amazing panorama….

  1. Touche. Outstanding arguments. Keep up the great effort.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: