Mt.Rinjani 3726m pięknych widoków i piekielnego wyzwania

Wspinaczka na Mt. Rinjani- drugi największy wulkan w Indonezji do najłatwiejszych nie należy.

Zobaczyłam zdjęcia w internecie i widoki mnie urzekły! Magia! Chmury, przestrzeń. Zabrałam się za układanie wyjazdu. W 2 tygodnie chcemy zobaczyć 4 wyspy w tym koniecznie trekking na aktywny wulkan. Byliśmy 3.10.2015. Dokładnie miesiąc później 4.11.2015 wulkan wybucha, a lotnisko na bali zostaje zamknięte dla ruchu powietrznego. 692  loty odwołane. Po prostu szczęsciary.

Z hotelu z Sengiggi zabrał nas mały busik, w którym była już para ze Szwajcarii, 3 Osoby z Chin i Indonezyjczyk z Japonii. Przed wyprawą zjedliśmy porządne śniadanko i popiliśmy kawą z Lomboku. Około południa dojechaliśmy do oficjalnej bazy gdzie zostawiliśmy ciężki bagaż i zabraliśmy to co najbardziej będzie potrzebne w czasie wspinaczki. Hej przygodo!

Nic nie zapowiadało długiej wspinaczki. Początkowo szlak prowadził przez wioskę, później piaszczystą ścieżką przez las aby ostatecznie wyjść na pola z wysuszoną trawą, gdzie ktoś ambitnie wypalił sporą część terenu. Widok na wulkan był imponujący. Czubek gdzieś ukryty w chmurach, a my czujemy się tacy malutcy…po 1,5 h trekkingu po mini sawannie w końcu doczekaliśmy się na pierwszy postój i gorący posiłek. Makaron z zupki chińskiej, jajko, cebula, ząbek czosnku, ogórek, pomidor, papryczki chili. A na deser sałatka z ananasa. Nie było osoby, która by nie oddała pustego talerza. Przewodnik, żeby podnieść morale powiedział nam że czeka nas jeszcze 3h trekkingu. w rzeczywistości było 5h.

Bali - Lombok 10.2015 588

Bali'Lombok 014

Bali'Lombok 016

Złapaliśmy chwilę oddechu i w drogę. Ostre słońce przykryły chmury. Powietrze zrobiło się jakby chłodniejsze, lekki wiatr ochładzał i lekko popychał do przodu. Powoli zaczynała się wspinaczka. Początkowo łagodnie, a później coraz bardziej stromo. kamienie, konary raz utrudniały a raz pomagały. Po 3 h wspinaczki widzieliśmy już miejsce, gdzie będziemy nocować. Humory zaczęły nam dopisywać. Ludzie zaczęli podśpiewywać piosenki, albo robić sobie zdjęcia na tle Rinjani. Było wesoło do momentu kiedy zobaczyliśmy ostatni ok 1h odcinek Prawie pionowo w górę. Sypki piasek i głazy nie były dla nas łaskawe. Po 3, 4 kroczkach trzeba złapać oddech. postać chwilę i znowu kilka drobnych kroków, łyk wody odpoczynek. Co niektórzy przymaszerowali z kijem. Wspierając pokonywali jakby szybciej kolejne dystanse. Zaprawieni w bojach współuczestnicy wycieczki podchodzili pod górę jakby strome zbocze nie sprawiało im żadnej trudności. Jak to możliwe, jak oni to robią?! Mięśnie się buntują. Nogi staja się z ołowiu. Jeszcze chwila. I już będziemy wpatrywać się w gwiazdy i osady położone w dole…

 

W końcu tuż przed zachodem słońca dotarliśmy na miejsce. Czerwona ognista kula chyliła się ku zachodowi

Bali - Lombok 10.2015 610 Bali - Lombok 10.2015 615

Bali - Lombok 10.2015 620

Z każdą chwilą zaczęło się robić chłodniej. Przed chwilą upał, a teraz najchętniej wskoczyłabym do gorącego jacuzzi. Zimny wiatr wydawał się jeszcze bardziej zimniejszy. Nawet mroźny. na górze ochłodziło się do 5 stopni. Spodenki zostały zamienione na legginsy, na bose stopy 2 pary skarpetek i buty trekkingowe a t shirt na 4 warstwy ubrań plus kurtka, szalik… dalej zimno… zupa za jakieś 20 min, wiatr targa żółtym namiotem. A mama odkręca buteleczkę z żubróweczką! Ach zbawca! Za zdobytą bazę! Na zdrowie! I za zdobyte kolejne szczyty! Po chwili mamy zupkę. Ach jak takie rzeczy docenia się na wyprawach. Zimno, twardo, brak łóżka, brak bieżącej wody, brak toalety. Dobrze że to tylko 2 dni. Uwielbiam takie wyprawy, ale podświadomie cieszę się, że to wszystko jest na chwilę. Usypiamy bo o 3 nad ranem atakujemy szczyt. 3h wspinania by zobaczyć wschód słońca. Otaczające nas góry i spokojny ocean w oddali.

Bali - Lombok 10.2015 640

Wiatr wzmaga na sile. Wcale to nie pomaga, jest mroźno. wspinaczka na początku łatwa zmienia się w ścianę płaczu. Dosłownie. Pionowo w górę, żwir na głębokość 40 cm, noga wpada i obsuwa się. I tak cała grupa zwalnia tępa. Chwytamy się głazów i próbujemy podciągać na rękach. kamienie wpadają do buta. Na darmo je wyciągać. Za kilka kroków kolejne wpadają. Jakaś Chinka odwraca się i schodzi do swojej bazy. Nie chce już próbować. Ale przecież zaczęliśmy dopiero, jak to? Podajemy sobie ręce i na raz, na dwa kolejny krok. Pomalutku zrobiliśmy już 10m. jeszcze kilkanaście i za chwilę widać twarda ścieżkę. Łyk wody, w dole widać światła a na niebie pięknie mocno świecące gwiazdy, i droga mleczna! Taka wyraźna! Tysiące gwiazd! i Sierp księżyca który nieśmiało oświetla nam drogę…

Bali - Lombok 10.2015 667

Bali'Lombok 088

Bali - Lombok 10.2015 696

Bali'Lombok 067

Bali'Lombok 123

Bali'Lombok 093

Bali'Lombok 136

Bali - Lombok 10.2015 738

I tak pomału zdobywamy wulkan. W końcu udało się! Własnym tempem, wspierając się nawzajem, pokonując własne słabości oglądamy upragniony wschód słońca na Mt. Rinjani.

Respekt dla ludzi którzy tu pracują, którzy na tę górę wchodzą co 2 -4 dni. Często dźwigając na swoich ramionach po 20- 30 kilo sprzętu, prowiantu itp. i mając na swoich stopach tylko skromne sandałki albo piankowe japonki. A w nocy okrywają się lekkim kocykiem i zdobywają szczyt.


Climbing Mt. Rinjani- 2 largest volcano in Indonesia to be not easy.
I saw the pictures on the internet and views enchanted me! Magic! I need to be there! In two weeks we want to see 4 islands including trekking on active volcano.

We have been there on 03.10.2015. Exactly one month later 04/11/2015 volcano erupt, and the airport Depensar in Bali is closed to air traffic. 692 flights canceled. We are simply lucky ladies.

From the hotel Sengiggi  a little minibus took us to small restaurant. We have met couple from Switzerland, 3 persons from China and Indonesian guy from Japan. Before the expedition we had breakfast and Luwak coffee. At noon we arrived at the official base where we left heavy luggage and took most important things. Hellooo adventure!
No one knows how long we will climb. We were walking from village, through the forest, field with dried grass, where someone fired ambitiously large part of the area. The view of the volcano was impressive. The tip of volcano somewhere hidden in the clouds, make us feel those tiny … after 1.5 hours of trekking we had our first stop and a hot meal. Chinese noodles with soup, egg, onion, clove of garlic, cucumber, tomato, chilli peppers. And for dessert  pineapple salad. Guide told us that we still have 3 hours of trekking. In fact it was 5h.
We caught a moment of breath and in the way. Clouds covered the sun. The air become cooler. After 3 hours of climbing we have already seen a place where we’ll be staying. We were already in good mood. People began to sing a song, or take pictures with Rinjani. Last part become harder . Loose sand and stones were not gracious to us. After 3, 4 steps we need to catch our breath. And again a few small steps, a sip of water rest.  Other people did the same. But few of them were walking so easly. How is it possible, how they do it ?! Muscles are so painfull. Legs become heavy.
In the end, just before sunset we got there. The red fireball was hiding behind clouds.
Every moment is getting colder. Soon it was only 5 degrees. Shorts were converted into leggings, on bare feet we put 2 pairs of socks and hiking boots and on t-shirt 4 layers of clothing plus a jacket, scarf. Soup will be ready in 20 min. Mum unscrews bottle of żubrówka! Polish speciality! For our luck! Be happy! For tommorow! After a while we had soup. And better humor after żubrówka 🙂 .

Cold, hard floor, no running water, no toilets. Well it was only 2 days. I love this expedition, but also I’m glad that it’s all for a while. We went sleep quite early, because at 3am we attack the summit. 3 hours climbing to see sunrise. The surrounding mountains and tranquil ocean.
The wind increases in strength. This does not help, Climbing at the beginning easy- changed. Literally. Vertically wall, gravel to a depth of 40 cm, leg falls and slipping out. Stones fall into the shoe. Some Chinese woman turns around and goes down to her base. I do want to try. Slowly step by step.  Slowly we did 10m. Few more steps and in a moment we will see the hard path. A sip of water, at the bottom we will see the light and on the sky beautifully tight glowing stars, and the Milky Way! Such a great view! Thousands of stars! And the moon illuminates our path so lovely…
And so, slowly gaining volcano. Finally we did it! Never give up! Take your own speed and you will do it!

Respect for the people who work here, and on top of that come every 2 -4 days. Often carrying on their shoulders the 20- 30 kilos of equipment, lunches, etc. and having my feet only modest foam sandals or flip-flops.

Bali'Lombok 201

Categories: Moja historia | Tagi: , | Dodaj komentarz

Must see: Monkey forest – Ubud, Pura Tanah Lot, Pura Tirta Empul, Tegalalang Rice Terrace

Tajemnicze miejsce, gdzie panuje atmosfera magii, a małpki z zaciekawieniem przypatrują się ludziom i ich plecakom. Są przyjazne, ale nie należy kusić losu. Jedno zwierzątko może spokojnie nam jeść z ręki, podczas gdy drugie z zazdrości może nas ugryźć albo wyrwać coś i uciec na drzewo. Małp strzegą strażnicy. Gdy widzą niebezpieczną sytuację gotowi są rozdzielić agresywne małpy (od niemyślących ludzi).

Niespotykane drzewa, długie liany, mech na starych świątynnych posągach i promienie słońca przedzierają się przez koronę drzew. Można tu przebywać cały dzień i na pewno nikomu się tu nie znudzi.Bali lombok Gili 737

Bali - Lombok 10.2015 312

Bali lombok Gili 784

Bali lombok Gili 813

Kolejne Must see na Bali to na pewno Pura Tanah Lot oznacza ziemia pośrodku morza. Jedna z najważniejszych i najczęściej fotografowanych świątyń hinduistycznych na Bali. Wybudowana na skale ma chronić przed demonami z morza. Podobno jeszcze śliczniejsza podczas zachodów słońca. Trochę trudno znaleźć tu własny cichy zaułek, żeby popodziwiać świątynie, ponieważ masa turystów nieustannie odwiedza to miejsce. Wokół pełno kramów z szalami, jedzeniem czy pamiątkowymi sztucznymi kwiatkami do włosów. Odwiedzić warto, a ciszy i spokoju trzeba poszukać w głębszych partiach wyspy.

Bali lombok Gili 487

The mysterious place where you cna feel the magic, while observing monkeys. They are friendly, however be smart they are not your pet. If they feel jealousy- monkey can bite or snatch something and escape into a tree. When local guard see a dangerous situation they are ready to separate the aggressive monkeys (from stupid people)
Unusual trees, long lianas, moss on the old temple statues and  sun breaking through the crown of the trees. You can stay all day and certainly never get tired.
Another Must see it for sure Pura Tanah Lot is a land in the middle of the sea. One of the most important and most photographed Hindu temples in Bali. Built on a rock to protect against the demons from the sea. Apparently even more beautiful during sunsets.

Pura Ulun Danu, hinduistyczna świątynia postawiona nad brzegiem jeziora Bratan. Wygląda uroczo kiedy poziom wody jest wyższy. Wydaje się wtedy unosić na wodzie. Również ciężko ją zastać pustą, bo jest to kolejny symbol Bali.

Bali - Lombok 10.2015 442

Pura Ulun Danu Temple, Hindu temple placed on the shores of Lake Bratan.

Pura Tirta Empul Balijska świątynia, gdzie można odbyć rytualną kąpiel. Podobno jeden z bogów wykuł w ziemi dziurę z skąd wypłynęła święta woda. Obok jest staw z ogromnymi rybami, które jedzą z ręki. Uwaga na palce:) Obowiązkowo w świątyni obowiązuje strój. Kolorowa spódnica przepasana żółtym pasem.

Bali - Lombok 10.2015 166

Bali - Lombok 10.2015 157

Bali - Lombok 10.2015 149

Bali - Lombok 10.2015 162

Bali lombok Gili 590

Bali - Lombok 10.2015 200

Bali - Lombok 10.2015 159

Pura Tirta Empul. Balinese temple, where you can take a ritual bath. Apparently, one of the gods made a hole in the ground from where holy water came out. Next door is a pool with huge fish that  can eat from your hand. Mind your finger 🙂 Mandatory dress code. Colored skirt girded with a yellow belt.

 

Bali kryje w sobie piękne wodospady…Bali - Lombok 10.2015 465

Bali lombok Gili 522

Tarasy ryżowe Tegalalang, które tworzą fantastyczne kaskady na wzgórzach. Jest to niesamowite ciche i spokojne miejsce. Niedaleko są malutkie restauracyjki które oferują regionalne jedzenie. To jest idealny moment, żeby usiąść z kubkiem gorącej kawy luwak i odpocząć po całodziennej wycieczce.

Bali - Lombok 10.2015 219

Bali - Lombok 10.2015 240

P.s Piękne czarne plaże Loviny można sobie odpuścić. Są na drugim krańcu wyspy. Nic ciekawego naokoło się nie dzieje. Polecam wybrać się na południe albo na inne wysepki, gdzie będzie można wypocząć w małych domkach z kolorową restauracyjką na plaży i ciepłą, błękitną wodą w której można zobaczyć tropikalne, bajeczne rybki.

Bali lombok Gili 945

 

Categories: Moja historia | Tagi: , , | Dodaj komentarz

Balijskie skarby od kuchni

„Bali to wyspa oszałamiająca kolorami: barwne targi z tropikalnymi owocami, kolorowe obrzędy i rytuały, soczyście zielone pola ryżowe sięgające aż do błękitnego nieba. Górzysta wyspa Lombok uwodzi krajobrazami. Trasa wycieczki wiedzie także na maleńką wysepkę Gili Trawangan, raju dla miłośników pięknych plaż Kraina tysiąca świątyń, uśmiechniętych ludzi, niezapomnianych wschodów słońca wyłaniających się z fal Oceanu Indyjskiego. Bali i Lombok to od zawsze upragnione miejsca turystów, utożsamiane z rajem na ziemi. Trzy dni trekkingu po kalderze Rinjani, noclegi w namiotach w dziewiczych regionach wyspy, zielone lasy tropikalne… ” Tak zachęcił nas wpis z biura Itaka do wyboru kierunku. 2 tygodnie planowania i oto jesteśmy! Przygodo witaj!

Najlepiej zacząć podróż „od kuchni”. W Indonezji dla jedzenia można zrobić wszystko. Wieczorne wypady na kolacje w najodleglejsze uliczki nikogo nie dziwią. Każdy kto spędził kilka dobrych chwil poznał swoje ulubione restauracyjki do których chętnie wraca, żeby spróbować najsmaczniejszej zupy na bazie mleka kokosowego czy owoców morza.

Niektórzy kierują się wyborem restauracji z eleganckim nakryciem, panoramicznym widokiem na ocean i kelnerem z elegancką muchą. Skoro jest tak uroczo to i jedzenie musi być pyszne – nie zawsze się to sprawdza. Czasem ludzie kierują się poleceniami ze stron internetowych. Są to polecenia turystów dla turystów. Kuchnia może być robiona pod przejezdnych i odbiegać smakiem od tej tradycyjnej regionalnej. Więc jak i gdzie zjeść?

Warto czasem zapuścić się w dalsze rejony, zaufać intuicji i podążyć za lokalnymi. Należy wybrać knajpki najbardziej zatłoczone i nie do końca harmonijnie urządzone. Będą to najczęściej rodzinne biznesy, gdzie na potrawach najbardziej wszyscy są skupieni. Nie zrażajcie się śpiewająca kelnerką, cerata w różnych kolorach i migającymi lampkami. To wcale niczego nie sugeruje. Miejscowi ludzie wiedza gdzie dobrze zjeść. Właściciel doradzi co zamówić i poleci najświeższa rybę. Dopilnuje by wszystko było podane sprawnie i co jakiś czas przejdzie obok i podpyta się czy wszystko jest w porządku.

Restauracyjki te nie maja dużej powierzchni. Najczęściej na kilka stolików. A łazienka może być ukryta za kuchnia albo gdzieś na półpiętrze, gdzie żeby trafić dostaje się świeczkę w dłoń, bo często prąd nie jest podciągnięty. A i na miejscu zaskoczenie, bo w ziemi dziura, obok stoi kubeczek do polewania wodą, a papieru nie uświadczysz. Najczęściej wystarczy jeden wdech i po sprawie, dla tych co maja niewyćwiczone płuca może to być kolejne wyzwanie z jakim muszą się zmierzyć w czasie wyprawy.

Kuchnia indonezyjska jest urozmaicona. Chodź u jej podstaw znajdziemy ryż , nudle, mięso czy ryby. Trawa cytrynowa, mleko kokosowe, gałka muszkatołowa, goździki, imbir, chili, curry sprawiają, że jedzenie jest smaczne kolorowe,przyciąga wzrok i zatrzymuje nas zapachem.

Bali - Lombok 10.2015 802

Mamie przypadło do gustu tahu (podobne do tofu), Ja testowałam wszystko co „nasi”- ryż, „mie”- makaron „goreng” -smażone.

Bali - Lombok 10.2015 877

Bali - Lombok 10.2015 1059  Bali lombok Gili 1003

Bali lombok Gili 1102

Bali lombok Gili 1225

Bali'Lombok 353

Bali - Lombok 10.2015 501

Bali - Lombok 10.2015 1022 Bali is an island of stunning colors: tropical fruits, colorful rituals, lush green paddy fields reaching up into the blue sky. The mountainous island of Lombok seduces landscapes. The route leads also on the tiny island of Gili Trawangan, a paradise for lovers of beautiful beaches. Thousand temples, smiling people, unforgettable sunrises emerging from the waves of the Indian Ocean. Bali and Lombok are always paradise on earth. Three days of trekking along the caldera Rinjani, night in tents … „This couple of sentence encouraged us to choose that direction. 2 weeks of planning and here we are! Hello adventure!

Indonesia is so teasty. Anyone who has spent some good moments- met his favorite little restaurants where people like to come back to try the tastiest soup based on coconut milk and seafood.
Some choose restaurants with an elegant chairs, panoramic views. Sometimes people are guided by suggestions on tripadvisor. These are tourists tips for tourists. That  quousine can be far away different from traditional one.
Take the time use intuition and follow local people. Select the most crowded bars. This will be family businesses. Do not be discouraged by singing waitress, tablecloth in different colors and flashing lights. It does not suggest anything. Locals know where to eat well. The owner will advise what to order and recommend the most recent fish. Will ensure that everything was selected well.
These little restaurants do not have a large area. Mostly on a few tables. A bathroom can be hidden behind a kitchen or somewhere on the mezzanine, where you have to take candle in your hand, because often the power is not available.Most probably toilet will be with hole in the ground, with a cup and water. And no toilet paper. But it is not a point. The most important thing is that you can really eat teasty home food.
Indonesian cuisine is varied. Rice, nudle, meat or fish. Lemongrass, coconut milk, nutmeg, cloves, ginger, lemon grass, chilli, curry makes the food tasty colorful and eye-catching.
My mum liked Tahu (like tofu), I tested everything „nasi”- rice, „mie”- pasta, „goreng ‚-fried.

Good luck! And enjoy your meal 🙂

Categories: Moja historia | Tagi: , , , | 2 komentarze

Negombo – Sri Lanka – Mały Rzym – Little Rome

Lokalny kierowca mówi o Sri Lance jako o wyspie bogów, gdzie nie brakuje niczego. Jedzenia jest pod dostatkiem a przyjazny klimat zaprasza turystów przez cały rok. Jak to bywa w Azji, wyspa przeżyła liczne najazdy i kolonizacje przez Portugalczyków, Holędrów i Brytyjczyków. Zasłynęła z przypraw, herbaty i oleju kokosowego. Powszechna religia to buddyzm, ale Negombo jest wyjątkiem od reguły- tu żyje najwięcej chrześcijan i potocznie mówi się o nim jak o małym Rzymie. w okolicy jest około 80 kościołów. Omar pracuje jako taksówkarz przez całe swoje życie. Z dumą opowiada, że każdy w tej okolicy ma własny dom i nie mieszka w bloku. Nawet jego dzieci, które niedawno zdecydowały się na ślub – mieszkają na swoim. Tak jest lepiej. Każdy ma swoje przyzwyczajenia, wolą siebie odwiedzać niż mieszkać pod jednym dachem. O mieszkańcach mówi, że to lekoholicy. Biorą leki na wszystko. Duża większość chodzi do ogrodów, gdzie rosną specjalne rośliny, z których produkują lekarstwa na większość bolączek. Właśnie nas do takiej zabiera. Przyjmuje nas doktor, co prawda nie ma dwóch zębów (wiadomo, szewc bez butów chodzi) ale za to ma oleje na porost włosów, specyfiki przeciw nałogowi palenia a także krem wybielający skórę. Dalej w planie świątynia buddyjska z kolorowymi freskami na ścianach, rzeźbach o ponad ludzkich wymiarach i świetnym wejściem.

Local driver speaks of Sri Lanka as on the island of the gods, where there is everything. The food is plentiful and friendly atmosphere welcomes visitors throughout the year. As it happens in Asia, the island survived numerous invasions and colonization by the Portuguese, Dutch and British. She became famous with spices, tea and coconut oil. Universal religion is Buddhism, but Negombo is an exception to the rule, most Christians living here and commonly known as a little Rome. There are about 80 churches. Omar works as a taxi driver all his life. He proudly says that everyone in the area has its own home and does not live in the block. Even his children, who recently decided to get married – live on their own. That’s better. Everyone has their own habits, prefer to visit each other than to live under one roof. The residents are medicaments lovers. The vast majority of them comes to the gardens, where grow special plants, which produce a cure for most ills. He took us to that place. Doctor welcomes us, without two teeth (you know, the shoemaker’s children are ill-shod) but he has oils for hair growth, the specificity of anti-smoking habit and skin whitening cream. Next plan Buddhist temple with colorful frescoes on the walls, sculptures of human size and a great entrance.
colombo 02.2015 020

colombo 02.2015 026

colombo 02.2015 027

colombo 02.2015 056

colombo 02.2015 036

colombo 02.2015 072

colombo 02.2015 075

colombo 02.2015 080

colombo 02.2015 096

colombo 02.2015 116

colombo 02.2015 132

colombo 02.2015 141Po drodze zgrabnie lawirujemy między tuk tukami, przepisy tu nie obowiązują. Trzeba mięć wyczulony wzrok i trochę intuicji. Czasem i szczęścia 🙂

Pierwszy raz wioska rybacka miała absolutny klimat. Dywany suszonych ryb rozłożone były na gorącym złotym piasku. Długie na 60 metrów szerokie na 6. Zapach morskiego powietrza miesza się z darami morza, które suszą się na jednym z licznych dywanów. Rybacy w największym słońcu wyławiają wszystko to co da się wyłowić i sprzedać. Popyt jest spory, dlatego tuż obok jest market gdzie można kupić świeżą rybę. Reszta jest wywożona do restauracji, hoteli czy na export. Ptaki wirują w powietrzu czekając na okazję by złapać resztki ryby. nie boją się ludzi, panuje tu symbioza, złowione ryby są patroszone, resztki zjadają ptaki, psy, a nawet odważniejsze koty. Nadal używane są łodzie o tej samej konstrukcji co dwa tysiące lat temu.

W Negombo można żyć w zgodzie z naturą, zatoka dostarcza świerzych ryb, krewetek, płaszczek, drzewa słodkich bananów, soczystych kokosów… romantyczna egzotyka na wyciągnięcie ręki. W podziękowaniu Omar dostaje dodatkowo paczkę papierosów z Dubaj. Radości nie było końca 🙂

The first time was an absolute fishing village atmosphere. Carpets dried fish were spread on a hot golden sand. Long on 60 meters wide at 6. Smell the sea air is mixed with the gifts of the sea, which are drought on one of the many carpets. Fishermen in the largest sun spot out everything that is possible to pick up and sell it. Birds spin in the air waiting for an opportunity to catch fish leftovers. not afraid of people, there is a symbiosis here, caught fish are gutted, birds, dogs, breave cats eat the remains. People still used boats of the same design as two thousand years ago.
Negombo can live in harmony with nature, bay provides fresh subscription fish, shrimps, rays, trees of sweet bananas, juicy coconuts Time to say goodbye to Omar. He gets a pack of cigarettes from Dubai. There was no end of joy 🙂 colombo 02.2015 129

Categories: Moja historia | Tagi: , , | 1 komentarz

Moskwa – daleki sąsiad

Kraj kontrastów i paradoksów. Dawny gród Moskwa położony gdzieś w gęstych lasach nabrał przez lata znaczenia. Przepych i bogactwo są widoczne w licznych świątyniach. Ogromne budowle kontrastują z babciami sprzedającymi pod nimi warzywa. Wszystko się zatrzymało jakby w czasie. Wiekowe łady dalej jeżdżą po połatanych drogach, czasem ustępując pierwszeństwa najnowszym mercedesom. W witrynach aż świeci od złota, lamparcich wzorów i futer. Skoro świt biegnę na metro by dojechać na plac czerwony. W kasie dogaduje się po polsku. Pani mówi po rosyjsku, ja po polsku plus trochę intuicji i bilet całodzienny zakupiony. Zjeżdżam schodami w dół, wsiadam w sokolnikach i wysiadam na stacji, która łączy najstarsze stacje metra z 1935 roku. Tak zwane pałace dla mas. Każda stacja to muzeum, gdzie można podziwiać sztukę. Potężne żyrandole rozświetlają obrazy i mozaiki. Imponujące. Brak mi słów. Jedna ze stacji – kijewska ja podobno została wybudowana na znak przyjaźni rosyjsko ukraińskiej. Ludzie chyba przywykli do takiego wystroju bo pospiesznie przemykają między arkadami i tylko ja i pewien azjata zachwycamy się urokami podziemi.

Far neighbor Russia – a country of contrasts and paradoxes. Former Moscow city located somewhere in the dense forests has gained importance over the years. The splendor and wealth are visible in many temples. Huge buildings contrast with the grandmothers selling under them vegetables. Everything is as if time stopped. Storefronts are full of gold, leopard pattern and fur. In morning I run on to subway to get to the red square. English is useless. Leady in kiosk speak Russian, I Polish plus a little intuition and day ticket purchased. Descend down the stairs, to get to oldest subway stations build in 1935. Each station is a museum where you can admire the art. Powerful chandeliers illuminate the paintings and mosaics. Impressive. I have no words. One of the stations – Kijewskaja Was apparently built as a sign of friendship Russian Ukrainian. I think people are accustomed to such a design as quickly run between arcades and just me and some asian man admire the beauties of the underworld.

Moskwa 2015 Moskwa 2015

Moskwa 2015Moskwa 20.02.2015 038

Moskwa 20.02.2015 079    Moskwa 20.02.2015 059

Czas na wizytówkę Moskwy czyli sobór Wasyla błogosławionego. Sobór początkowo miał złote kopuły. Ale w XVII w był pożar, więc odnawiając pomalowano go w takie wzory. Wzniesiono go po zwycięstwie cara nad tatarami. a 8 kopuł to 8 głów tatarskich przywódców, którzy zostali ścięci na placu czerwonym. Podobno podczas najazdu wojsk francuskich, Napoleon zrobił tam stajnie. Ale przewodnik niechętnie o tym rozmawiał.
Time for a symbol of Moscow blessed Basil’s Cathedral. The cathedral originally had a golden dome. But in the seventeenth century was a fire, so renewing painted it in such patterns. It was built after the victory over the Tatars. 8 domes is 8 heads of Tatar leaders who were beheaded on Red Square. Apparently, during the invasion of the French army, Napoleon did stables there. But the guide didnt talk about it much.

Plac czerwony jest ogromny, nawet w czasie mrozów stoją tam liczne kramy, gdzie można kupić nie tylko pamiątki, ale też napić się gorącego wina albo spróbować kiełbasy z grilla. przy kremlu stoi GUM czyli państwowy dom handlowy wypełniony zagranicznymi markami szczególnie uwielbianych przez noworosjan. Nic tu po mnie, mróz daje w kość. Chwila na ogrzanie się i dalej w drogę, zahaczam o lokalny sklep spożywczy. I jestem zaskoczona liczbą produktów. Od szerokiego wyboru nabiału po kiełbasy można spotkać włoskie ciastka, pasty czy japońskie produkty do sushi. Wrzucam produkty podobne do Polskich twarogów, kiełbas i chleba no i wódkę z przyprawą chili. I czuje, że mimo nagłośnionych sporów w TV dobrze czasem polecieć do słowiańskiego kraju.

Moskwa 20.02.2015 111 Moskwa 20.02.2015 094

Moskwa 20.02.2015 086   Moskwa 20.02.2015 175

Moskwa 20.02.2015 174

Moskwa 20.02.2015 276

GUMRed Square is huge, even during the cold people are buying not only souvenirs, but also enjoy a cup of hot wine, or try the sausages on the grill. Moment to warm up and continue trip on the road. Next I hooked to a local grocery store. I’m surprised by the number of products. From a wide range of dairy products can be found on the Italian biscuits, pastes or Japanese sushi products. I throw to my basket Polish products similar to cottage cheese, sausages, bread and vodka with spice chili. Its so good to fly from time to time to Slovac destinations.

Categories: Moja historia | 1 komentarz

Spodziewaj się niespodziewanego! Expect unexpected!

Do Hiszpanii pojechałam w nadziei, że dostane tam pracę. 4 miesiące poszukiwań w różnych miejscach nie przynosiły dobrych rezultatów. Wydrukowane CV w lokalnej kawiarence często gościły w mojej torebce podczas kilkugodzinnych spacerów po Sewilli. Miasto niesamowite, turystyczne, pełne studentów, wierzyłam, że i ja coś dostanę. Nie było kolorowo, tak jak sobie myślałam. Pewnego dnia przyjaciółka znalazła ogłoszenie o rekrutacji do linii lotniczych. Czemu nie? Warto wszystkiego spróbować. 17 maja był dzień otwarty Emirates. Przeszłam przez całodniowy assesment, gdzie z każdym etapem odpadała przynajmniej połowa osób. Jakie było szczęście kiedy po każdym zakończonym etapie dostawałam karteczkę, z gratulacjami, że przechodzę dalej. Następnego dnia 1,5 godziny rozmowy kwalifikacyjnej i już tylko oczekiwanie na golden call z Dubaju. 15 000 ludzi miesiecznie aplikuje do Emirates, a przyjmują tylko 6%. Czy mi się uda? Dni płyneły baaardzo dłuugo. Jaka była radość kiedy 3 tygodnie później, podczas przygotowywania kolacji zadzwonił telefon z informacją: Witamy w Emirates! Gratulujemy! zostałaś wybrana jako cabin crew! Wino wjechało na stół, radości nie było końca! Hiszpania dała mi pracę! W Zjednoczonych Emiratach Arabskich! Dziękuję!

location   indeks

24 lipca wsiadałam już do samolotu.W czasie lotu przyszedł do nas Purser czyli szef pokładu (zaraz w hierarchii za Pilotem i Pierwszym Oficerem) i przywitał Witamy w rodzinie! Całkiem liczna ta rodzina lata tu 19 tysięcy ludzi:)

Po północy byłam już w Dubaju. Przy wyjściu z samolotu czekała na mnie przedstawicielka Emirates. Jaka była niespodzianka kiedy wsiedliśmy razem do małego, czerwonego samochodziku, żeby przejechać przez ogromny, nowoczesny terminal po odbiór bagażu. Jeszcze kilka formalności za bramkami i już wsiadałam z innymi przyjezdnymi do busa, który zabrał nas do naszego przyszłego domu. Pierwsze co dało się odczuć to gorąco. 35 stopni o północy, ciężkie powietrze i lepiące ubranie już po kilku minutach na zewnątrz. Za to klimatyzacja w autobusie działała aż za dobrze.

Ale za nim zacznę latać trzeba przejść przez 6 tygodniowy trening, który przygotuje do bycia cabin crew. Szkolenie odbywa się codziennie od 6.20 do 15.30 w Emirates Aviation College. Mamy teorię i praktykę oraz egzaminy co kilka dni z boeinga 777, Airbusa 380, bezpieczeństwa, pierwszej pomocy, samoobrony, serwisu. Na te kilka tygodni zapominamy o rozrywkach, filmach, klubach a nawet o skypie… Codziennie nowe materiały do opanowania, techniczne słownictwo… Jest trudno, stresująco ale dzięki międzynarodowej grupie, która jest z całego świata, nie czuje się tego aż tak. Każdy wspiera i podpowiada najlepsze techniki nauki. A po każdym zakończonym etapie treningu organizujemy tort dla trenerów i oczywiście dla nas 😀 Ćwiczymy w symulatorach turbulencje, dekompresje, ewakuacje. Wszystko jest takie realistyczne. Maszyny podnoszą się na kilka metrów i poruszają się w trzech różnych kierunkach. Do tego opanowujemy komendy jakie trzeba stosować podczas ewakuacji. I krzyczeć! Za cicho? Trener każe jeszcze raz otwierać drzwi i z całych sił wykrzykiwać komendy do ewakuacji. W końcu 300 czy 400 osób musi usłyszeć i opuścić pokład w 90 sekund.

Po ukończonych egzaminach czas na pierwsze loty!

20140812_151106 20140812_092152 20140806_070217 batch 1 4

I went to Spain with hope that I will get job there. 4 months searching in different places did not bring good results. CV printed in a local café often placed in my purse when I was taking a walk in Seville. Amazing city, touristic, full of students, I believed that I get something. It wasnt easy, just as I thought. One day, a friend found a notice of recruitment to the airline. Why not? Lets try. May 17 was an open day for Emirates. I went through all day assesment, where after every task at least half of the people went home. I felt so lucky when each completed stage I was receiving a note of congratulations that I pass. The next day, 1.5 hours interview and just have to wait for the golden call from Dubai. 15 000 people per month applies to the Emirates, and company take only 6%. Can I make it? Days pass so slowly. What was the happiness when three weeks later, while preparing dinner the phone rang with the information: Welcome to the Emirates! Congratulations! you have been selected as a cabin crew! Wine came on the table, there was no end of joy! Spain gave me a job! In the UAE! Thank you!

July 24 I already boarded on plane. During the flight Purser came to me and said Welcome to the family! Quite a large family this year 19,000 people here 🙂
After midnight, I was already in Dubai. At the exit of the plane was waiting for me Emirates representative. What was a surprise when we got together for a small, red little car to drive through the huge, modern terminal to collect my luggage. A few formalities and already boarded with other newcomers to the bus that took us to our future home. 35 degrees at midnight, heavy air and tacky clothes after a few minutes out. But the air conditioning on the bus to work too well.

A380 12 B777emir
But before I begin to fly I have to pass a 6 week training that will prepare me as a cabin crew. Training takes place every day from 6.20 to 15.30 at the Emirates Aviation College. We have a theory, practice and tests every few days on Boeing 777, Airbus 380, safety, first aid, self-service. For these few weeks, we forget about the party, movies, clubs and even Skype-… Every day new materials, technical vocabulary to learn… It is difficult, stressful but thanks to an international group, it does not feel so. And after each completed stage of training we organized for trainers a cake and of course for us: D We practice in simulators turbulence, decompression, evacuations. Everything is so realistic. We learn commands which must be used during the evacuation. I scream! Too quiet? Coach asks again to open the door and shout loudly command to evacuate. At the end of 300 or 400 people must hear and leave the aircraft in 90 seconds.

After completed exams time for the first flight!

Categories: Moja historia | Tagi: , , | Dodaj komentarz

Feria

-Feria! Jak to nie wiesz co to jest? To święto miasta! Zabawa trwa od świtu do późnej nocy, a nawet do wczesnego ranka! Weekend? to za mało! My potrzebujemy całego tygodnia!

Takiej „ulicznej zabawy” trwającej tydzień nigdzie nie widziałam. Szaleństwo zaczyna się na kilka tygodni przed imprezą. Kiedy to kobiety zaczynają wybierać suknie dla siebie… Koniecznie do kostek i z dużymi kolorowymi falbanami. Kwiat we włosach, długie kolczyki, upięte włosy i buty do sewiliany. Wartość sukienki to od 50 nawet do 800 euro albo i więcej. Nie licząc dodatków. Czasem chcąc mieć niespotykany nigdzie indziej wzór decydują się na uszycie. Feria jest kolorowa! Pełna energii, zabawy i tańców.

Jest taki plac w Sewilli, gdzie przez cały rok stoi pusty. Dopiero w okolicach kwietnia zaczyna się robić tam gwarno. Ustawiane są domki- tak zwane kasety, które rodziny opłacają przez cały rok, by później spotkać się tam ze swoimi najbliższymi.

Zamawia się też karocę. Na 2, 3, 4, 5 koni. Piękne przyozdobione, bardziej kolorowo z dzwonkami lub pomponami zabierają całe rodziny z pod domu i przywożą na ferię…

Każda kaseta jest ponumerowana. Można przez chwilę poczuć się jak na westernowym miasteczku. Polewają rebuhito czyli wino ze spritem i lodem. Orzeźwiający drink sprawia ze nie można się upić szybko za to z parkietu schodzi się dopiero nad ranem. Nie ma żadnych bijatyk, kłótni. Jak nie wiesz o czym rozmawiać to śpiewaj 🙂

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Kaseta. Jeszcze pusta, dopiero za kilka godzin zjadą się goście

Obrazek

Kolorowe kobiety w pięknych sukniach. To istna rewia mody!

ObrazekObrazek

Na każdą rodzinę czeka bryczka. Co chwilę ktoś przyjeżdża albo jedzie do kolejnej kasety.

ObrazekObrazek

Udało mi się z przyjaciółką wejść do jednej z takich kaset. W środku zapach tapas, śpiewy i chłodne drinki! Obowiązkowo kwiat we włosach!

Obrazek

Ja z Dorotką na tle konnej policji 🙂

ObrazekObrazek

Często mama szyje córce kreacje z takiego samego materiału. Taka miniaturka mamusi 🙂

Obrazek

W śród tych kolorow mój aparat szalał! Pozytywna energia udzielała się każdemu!

Obrazek

Kolejna kaseta w bardziej ekskluzywnym stylu.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

I nawet osiołki w śród rumaków mają powodzenie.

ObrazekObrazek

Sierżant Garsija od Zorro?

Categories: Moja historia | Tagi: , , , , , , | Dodaj komentarz

Semana Santa – Holy Week in Seville

Semana Santa czyli Wielki Tydzień jest obchodzony wyjątkowo hucznie w Andaluzji. A w szczególności w Sewilli. W mieście potraja się liczba mieszkańców. Ciężko znaleźć miejsce w hotelu. Przez cały tydzień są organizowane procesje. I w dzień i w nocy. W telewizji odbywają się relacje, gazety poświęcają strony tytułowe tym wydarzeniom. Za dnia procesja, a wieczorem kluby. Teraz Sewilla nie śpi.

W Sewilli jest 57 bractw, które od dawna mają ustaloną datę i godzinę, o której wyruszają z kościoła ze świętą figurą. „Nazarenos” przebrani w tuniki i szpiczaste czapki, często idą boso. Chcą w ten sposób poprosić albo podziękować Bogu za przychylność. Codziennie od godziny 13 do nawet 2 w nocy w mieście obywa się na raz kilka procesji. Stojąc na jednym z głównych skrzyżowań można zobaczyć kilka pochodów naraz w krótkim odstępie czasu. Najdłuższy trwa 14 godzin… Grupa osób, które niosą świętych zmieniają się co około godzinę. Lektyki są bardzo ciężkie, nawet do 500 kg, ale chętnych do pomocy nie brakuje. Na ten zaszczyt mężczyźni czekają nawet po kilka lat. Zapisują się na listy i czekają wytrwale. Jest to zaszczyt dla nich i dla rodziny jeśli zostanie wybrany do niesienia figury.

Wszystko jest sprawnie zorganizowane. Bez większych opóźnień. Logistyka po mistrzowsku. Szczególnie że w jednej procesji może uczestniczyć nawet kilka set jak nie i ponad tysiąc osób.

Stojąc i podziwiając pierwszy raz może wydawać się szalone i takie nierealne.

Semana Santa or Holy Week is celebrated in Andalusia. Especially in Seville. In the city population triples. It’s hard to find a place in the hotel. Throughout the week processions are organized.
Seville has 57 fraternities, which are waiting for theirs right time for depart from the church with the holy figure. ” Nazarenos ” dressed in a tunic and pointed hat, often go barefoot . They want to ask or thank God for the favor.

Daily from 13pm to 2 am in the city are processions. Standing on one of the main intersections you can see several marches at once in a short period of time. The longest lasts 14 hours. Everything is efficiently organized. Without much delay . Masterpiece of logistics. In one procession can participate even several hundred if not a thousand people .
The procession moves very slowly. Small steps people put rhythmically to the beat of the orchestra. Each of the people participating in the procession has its role. Some are holding lighted candles, while others carry props or figure. There is no age limit. Small children and the „grandparents ” are coming together in a row. You can guess an age watching hands, because their faces are covered.
Standing and admiring the first time seem crazy and so unreal..

 

Obrazek

Obrazek

Lektyki ze Świętymi są bogato zdobione. Każdy szczegół ma znaczenie. Złoto i srebro przywiezione z Imperium Majów i Inków zdobi teraz posągi, świeczniki, ołtarze.

ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek20140413_143854 - Kopia ObrazekObrazek

Procesja przesuwa się bardzo wolno. Małe kroki stawiają ludzie rytmicznie w takt grającej orkiestry. Każda z osób biorących udział w procesji ma swoją rolę. Jedni trzymają zapalone świece, inni niosą rekwizyty a jeszcze inni dźwigają ludzkich rozmiarów figurę. Nie ma limitu wiekowego. Małe dzieci i „dziadkowie” razem idą w szeregu. Wiek można odgadnąć po odsłoniętych dłoniach, bo twarze mają zakryte.

W czasie Semana Santa odległość jaką można przejść w 15 minut wydłuża się czasem do 1,5 godziny. Trzeba pobłądzić w labiryncie mniejszych uliczek bo główne są polokowane, ale nawet i wtedy nie raz i nie dwa razy trzeba się cofnąć bo w prostopadłej ulicy właśnie odbywa się uroczystość. Wydawało by się, że te wąskie ulice pamiętające jeszcze panowanie arabów nie pomieszczą większej ilości osób, jednak nic bardziej mylnego. Ludzie jak puzzle dopasowują się między innych, byle tylko zobaczyć jak najwięcej.

ObrazekObrazek

Categories: Moja historia | Tagi: , , , | 2 komentarze

Sevilla – We love People

Najbardziej typowe Hiszpańskie miasto, gdzie w wąskich ulicach można usłyszeć dźwięki kastanietów, zobaczyć taniec flamenco i odwiedzić wszechobecne bary Tapas… I to nie tylko w czasie sezonu turystycznego! Błądząc po ulicach można zawsze usłyszeć z baru klaskanie i śpiew. Tu życie zaczyna się po 22 a usypia późno nad ranem. W czasie zimy, może spokojniej, mniej ludzi.. ale w miarę jak zbliża się Semana Santa to i więcej jest organizowanych eventów.

Po pierwsze jedzenie! Mięsa, sery, oliwki… Taki wybór i nie wiadomo na co się zdecydować!

The most typical Spanish town, where in narrow streets you can hear the sounds of castanets, flamenco dance and visit ubiquitous tapas bars And not just during the tourist season! Wandering the streets, you can always hear in the bar clapping and singing people. Here, life begins at 22 and falls asleep late in the morning. During the winter, maybe calmer, less people .. but wneh temperature groes up its difficult to fing place at 4 a.m.

Firstly the food! Meats, cheeses, olives … Such a choice and do not know what to choose!

ObrazekObrazekObrazek

Po drugie wina! Bogaty bukiet wcale nie musi wyczyścić skarbonki.

Second wines! Rich bouquet does not have to clean the piggy bank.

Obrazek

Ser papryczki oliwki i szynka… Niby prosto ale jak smakuje!

Cheese chilli olives and ham …  simple but it tastes !

Obrazek Obrazek

Pokazy flamenco. Na ulicy czy w klubie pełne są emocji, zdecydowanych gestów. Zawsze gromadzą całkiem sporą widownię.

Flamenco shows. On the street or in a club full of emotions, decisive gestures. Always accumulate quite a large audience.

Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

Catedral de Santa María de la Sede de Sevilla powstała w miejscu meczetu, w środku jest grobowiec Krzysztofa Kolumba.

Giralda to dzwonnica, a dawniej minaret jest teraz symbolem Sevilli.

Catedral de Santa María de la Sede de Sevilla was founded aon the mosque, insude is the tomb of Christopher Columbus.

Giralda bell tower and former minaret is now a symbol of Seville.

Obrazek

Obrazek ObrazekObrazek

Chyba jedno z piękniejszych miejsc w Sevilli. Wybudowany na światową wystawę jest obowiązkowym punktem każdej wycieczki. W Czuć niesamowitą atmosferę, tu czas biegnie jak by inaczej, wolniej. Dziesiątki kolorowych ławeczek zachęcają do odpoczynku i „podziwiania” chodź przez chwilę. W środku placu znajduje się sztuczna rzeka a właściwie kanał po której można popływać łódka. jest symbolem drogi do ameryki.

I think its one of the most beautiful places in Sevilia. Builded for the world exhibition is a must for each trip. Just Feel the incredible atmosphere where time goes different, slower. Dozens of colorful benches invite to rest and admire”  for a while. In the middle of the square is actually artificial river channel by which you can swim by boat. Is a symbol the way to America.

ObrazekObrazek ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek

Przerwa na małe co nieco. Małe piwko, tapas i w drogę! Za chwile zacznie się robić tłoczno. Panowie kelnerzy zapisują mazakami na blacie kwoty jakie klienci mają zapłacić za trunki i jedzonko.

Break for a little something. Small beer, tapas! In a moment starts to get crowded. Gentlemen waiters write  on the desk the amount that customers have to pay for drinks and meal.

ObrazekObrazek

Parady odbywają się dość często. Okazji jest mnóstwo, a wiadomo, że każda okazja do świętowania jest dobra.

Parades use to be quite often. We know that every opportunity to celebrate is good.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Zachód słońca i panorama na miasto/ Sunset and the panorama of the city.ObrazekObrazekObrazek

Czekoladowy kebab. Alternatywa dla dzieci i wegetarianin.

Chocolate kebab. The alternative for children and vegetarians.

Obrazek ObrazekObrazek

Najdroższy hotel w mieście/ The most expensive hotel in town

Obrazek

Do kupienia zwykłej karty sim potrzeba dużej cierpliwości, osoby która zrozumie co potrzebujemy, ok 20 euro i paszportu.

To purchase ordinary sim card you need lot of patience, a person who understands what you need, about 20 euros and passport.

Obrazek

ObrazekObrazekObrazek Obrazek

Czy sa granice kultury i sztuki??/ Are there boundaries of art and culture?

Obrazek

Największy grzyb Sevilli czyli la setas. Miejsce spotkań młodych, a na samej górze romantyczne kawiarnia z widokiem na panoramę miasta.

The biggest Seville mushroom. Meeting place for young. For romantic time there is at top cafe with a panoramic view of the city.

ObrazekObrazek

Razem smakuje lepiej:) Kalmary!/ Together tastes better 🙂 Squids!

ObrazekObrazekObrazek

Złoto z ameryki. Co by było gdyby jednak Kolumb nie odkrył nowego świata?

Gold of America. What ifColumbus did not discover the new world?

Categories: Moja historia | Dodaj komentarz

Goodbye India!

Moja przygoda na rok 2013 z Indiami zakończyła się… Ale na pewno nie zakończyły się moje znajomości z ludźmi, których tam poznałam. Niesamowita radość, pozytywna energia i humor towarzyszyły mi właśnie dzięki nim. Nie zabrakło śmiesznych sytuacji, które do dziś wspominam, kiedy opowiadam co mnie spotkało tam… tysiące kilometrów od domu.

My journey in 2013 with India ended up … But hopefully not ended my relationship with the people that I met there. Incredible joy, positive energy and humor were with me because of them. There were plenty of funny situations that I remember to this day, whenever I tell everyone what happened to me there … thousands of miles from home.

Obrazek  Obrazek

  W podróży czy w pracy… Wsparcie, zrozumienie, dobra rada, ciekawość…

In traveling or at work … support, understanding, good advice, curiosity …

Obrazek  Obrazek

Dzięki tym ludziom czułam się bezpiecznie i mogłam liczyć na pomocną dłoń, kiedy nie do końca było tak dobrze…

Thanks to these people I felt safe and I could count on a helping hand when it was not as good …Obrazek Obrazek

Często stawałam za i przed obiektywem…

Often I stand behind and in front of the camera …

Obrazek Obrazek

Mniejsi i więksi zawsze zagadywali…

Smaller and bigger always try to talk …

Obrazek Obrazek

Poznałam kulturę, sztukę… i precyzyjność z jaką są wstanie coś stworzyć 🙂

I got to know the culture, art … and the precision with which they are able to create something 🙂Obrazek Obrazek

Nie żałuję, że się zdecydowałam!

I do not regret that I have decided!

Coś się kończy, coś się zaczyna… Po półrocznym pobycie czas spakować walizki, złapać bilet w rękę i w drogę… Ale nie tak szybko do domku… Do Polski… Teraz czas na tak bardzo wymarzoną już od czasów TVN-owskiego Agenta – gdzie nakręcono w 2001 roku pierwszy polski reality show (edycje tą wygrał Bartosz Arłukowicz, obecny minister zdrowia) – czas do Sewili.

Something ends, something begins … After a six-month stay time to pack my bags, grab a ticket in hand and go … But not so fast to the home … To Poland … Now is the time for realize a dream… To go to Seville.

Obrazek

Categories: Moja historia | Tagi: , , | Dodaj komentarz

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.